Mąż nie chce dać mi samochodu

Mąż obiecał mi samochód już dawno temu. Pamiętam dokładnie tę rozmowę – siedzieliśmy przy kolacji w naszej małej kuchni. Właśnie wróciłam zmęczona po całym dniu harówki w pracy i godzinach spędzonych w autobusach. Zapytałam go, czy w najbliższym czasie będzie nas stać na auto dla mnie. Przytaknął entuzjastycznie i stwierdził, że oszczędza już na ten cel od kilku miesięcy. Obiecał, że do końca roku na pewno będę miała własne auto. Uwierzyłam mu bez zastrzeżeń.

Niestety, mijały kolejne miesiące, a o samochodzie ani słychu. Codziennie nadal jeżdżę do pracy przepełnionymi autobusami, na zakupy też muszę korzystać z komunikacji miejskiej. Czasami proszę sąsiadkę Elżbietę o podwiezienie, ale robię to niechętnie – nie chcę jej zawracać głowy codziennie. Elżbieta zawsze powtarza, że to dla niej żaden problem, ale wiem, że ma swoje obowiązki i też gdzieś się spieszy.

Pewnego wieczoru, po wyjątkowo męczącym dniu, nie wytrzymałam.

– Kochanie, kiedy w końcu dostanę to auto, które mi obiecałeś? Codziennie tracę po dwie godziny w autobusach, ledwo zdążam z pracą i zakupami. Proszę, zrób coś z tym.

Mąż unikał mojego wzroku. W końcu westchnął i odparł:

– Wiem, że ci obiecałem. Po prostu w tej chwili nie stać nas na nowe auto. Musisz jeszcze trochę poczekać, skarbie.

Zasmuciłam się, ale postanowiłam dać mu jeszcze trochę czasu. W końcu wiedziałam, że ciężko pracuje na utrzymanie naszej rodziny.

Jednak mijał kolejny miesiąc, a o samochodzie wciąż ani słychu. Pewnego deszczowego popołudnia, wracając autobusem do domu, zobaczyłam przez okno męża wsiadającego do nowiutkiego, błyszczącego samochodu. Zamarłam, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Gdy autobus zatrzymał się na przystanku, wybiegłam z niego jak poparzona.

– Co to ma znaczyć?! – krzyknęłam do męża. – Kupiłeś sobie auto, a dla mnie ciągle nie ma pieniędzy?!

Zaskoczony mąż próbował coś bełkotać pod nosem.

– Kochanie, to nie tak, pozwól mi wytłumaczyć…

Nie dałam mu jednak dojść do słowa. Ogarnięta wściekłością i rozczarowaniem, odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do domu. Trzasnęłam drzwiami tak mocno, że aż zadrżały szyby w oknach. Rzuciłam się na kanapę i rozpłakałam gorzko. Czułam się oszukana i zdradzona przez najbliższą mi osobę.

Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.

– Odejdź! Nie chcę cię teraz widzieć! – krzyknęłam przez łzy, domyślając się, że to mąż.

– To ja, Elżbieta – dobiegł mnie znajomy głos sąsiadki. – Wszystko w porządku, kochana?

Poszłam otworzyć drzwi. Na widok zapłakanej twarzy Elżbieta momentalnie wprosiła się do środka. Usiadłyśmy w salonie i przy herbacie opowiedziałam jej całą historię. Okazało się, że mąż od dawna oszczędzał każdą wolną złotówkę na auto dla mnie. Pożyczał pieniądze od znajomych i rodziny, brał nadgodziny w pracy. Samochód, który widziałam, należał do jego szefa. Mąż akurat pomagał mu przenieść jakieś rzeczy.

Poczułam się okropnie z tym, jak go potraktowałam. Kupiłam bukiet jego ulubionych goździków i wróciłam do domu, by przeprosić. Mąż przyjął moje przeprosiny i kwiaty z uśmiechem.

– Chodź, mam dla ciebie niespodziankę – powiedział tajemniczo i poprowadził mnie do garażu.

Moim oczom ukazał się zaparkowany tam piękny, błyszczący samochód. Dokładnie taki, jaki zawsze chciałam. Spojrzałam z niedowierzaniem na męża.

– Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu, kochanie! Oto twój wymarzony samochód – oznajmił dumnie, wręczając mi kluczyki.

Rzuciłam mu się ze łzami w oczach na szyję. Nie mogłam wyjść z podziwu, z jakim oddaniem i poświęceniem przygotował dla mnie tę niespodziankę. A ja go tak potraktowałam…

Od tamtej pory jeżdżę wszędzie nowym samochodem. Nie muszę już męczyć się godzinami w autobusach czy prosić sąsiadki o podwózki. Czuję się o wiele bardziej niezależna i mobilna. A przede wszystkim doceniam, jak wspaniałego męża mam u swego boku. Zawsze potrafi mnie miło zaskoczyć i sprawić, że czuję się kochana. Ta sytuacja uświadomiła mi też, że nie powinnam pochopnie osądzać jego działań bez wysłuchania wyjaśnień. Od tamtej pory staram się bardziej ufać mężowi i dać mu szansę na wytłumaczenie, zanim wyciągnę pochopne wnioski.

Nasz związek wyszedł z tej sytuacji jeszcze mocniejszy. Doceniliśmy, jak ważne jest dzielenie się swoimi troskami i planami oraz otwarta komunikacja. Mąż nadal spełnia moje marzenia, a ja staram się wspierać go, jak tylko mogę. Cieszę się, że los postawił na mojej drodze tak troskliwego i kochającego mężczyznę.

Nadesłała Barbara z Chojnic



Zobacz także:
Photo of author

Julia Nowak

Moje zainteresowania to psychologia i literatura. Często biorę udział w warsztatach rozwoju osobistego i lubię pomagać innym. Wolny czas spędzam na czytaniu książek i pisaniu artykułów na różne tematy. Jestem również aktywna w lokalnej społeczności, organizując wydarzenia kulturalne.

Dodaj komentarz