Mąż dowiedział się o moim romansie. Nie chce mnie znać!

Obudziłam się z uczuciem niepokoju. Od kilku dni coś dręczyło mnie podświadomie, ale nie potrafiłam tego zidentyfikować. Damian spał obok, oddychając miarowo. Wstałam ostrożnie, żeby go nie obudzić i poszłam do łazienki. Patrząc w lustro, próbowałam dostrzec w swojej twarzy to, co mąż mógł dostrzec. Czy domyślił się, że go zdradzam? Próbowałam ocenić, czy moje oczy są bardziej winne, usta bardziej wyuzdane, policzki bardziej zarumienione? Nic. Wyglądałam jak zwykle.

Poszłam do kuchni przygotować śniadanie. O tej porze Damian spał jeszcze, więc miałam chwilę dla siebie. Nalałam kawy do ulubionego kubka i usiadłam przy stole. Próbowałam przekonać samą siebie, że niepokój to tylko moja wyobraźnia. Przecież tak uważnie ukrywałam swój romans przed mężem. Nasze małżeństwo trwało już dziesięć lat i wydawało mi się, że dobrze je znam. Potrafiłam odczytywać każdy niuans nastroju Damiana i z łatwością manipulować jego emocjami. Byłam pewna, że nic nie zauważył.

Moja przygoda zaczęła się niewinnie. Poznałam Maksa na szkoleniu w pracy. Od razu wpadliśmy sobie w oko, ale nie zamierzałam iść dalej niż niewinny flirt. Kiedy jednak po kilku tygodniach Maks zaproponował mi drinka po pracy, zgodziłam się bez wahania. Damian miał wtedy wieczorne dyżury w szpitalu, więc wiedziałam, że mogę wyjść bez wzbudzania jego podejrzeń. Nasze spotkanie z jednego drinka szybko przerodziło się w coś więcej. Zaczęliśmy umawiać się częściej, zawsze gdy Damian był w pracy. Początkowo flirtowałam z Maksem dla zabawy i dreszczyku emocji. On był od mojego męża zupełnie inny – młodszy, bardziej spontaniczny i szalony. Sprawiał, że czułam się atrakcyjna i pożądana. Z czasem nasz romans nabrał coraz poważniejszego charakteru. Przespaliśmy się ze sobą. Bałam się, że Maks zakochał się we mnie i będzie chciał więcej, ale on traktował nasz związek całkiem lekko. Dla niego byłam tylko kolejną przygodą i w gruncie rzeczy czułam się z tym dobrze.

Tymczasem moje małżeństwo z Damianem weszło w rutynę. Kochałam go, ale brakowało nam iskry i szaleństwa z początków związku. Nasz seks był przewidywalny i nie porywał mnie już tak jak kiedyś. Czasami zastanawiałam się, czy gdyby nie romans z Maksem, nie szukałabym już sposobu na rozstanie z mężem. Ale kochałam go i nie potrafiłabym posunąć się do rozwodu. Dlatego postanowiłam cieszyć się tym, co daje mi Maks, i jednocześnie dbać o małżeństwo z Damianem. Byłam przekonana, że uda mi się oba te światy pogodzić.

Tak minęło kilka miesięcy. Do dziś pamiętam poranek, kiedy mój misterny plan runął niczym domek z kart. Jak co dzień zostawiłam śpiącego Damiana w łóżku i poszłam do kuchni. Pogrążona w swoich myślach nie zauważyłam, że mąż wstał wcześniej i siedzi przy stole z kubkiem kawy. Podskoczyłam, gdy zobaczyłam go tak nieoczekiwanie.

-Wystraszyłeś mnie – powiedziałam, siląc się na swobodny ton.

Damian nie odezwał się ani słowem. Patrzył na mnie uważnie w sposób, którego nie potrafiłam rozszyfrować. Poczułam niepokój.

-Coś się stało? – zapytałam, siadając naprzeciwko.

-Owszem, stało się – odparł lodowatym tonem. – Stało się, że dowiedziałem się o twoim romansie. I to nie od ciebie.

Zamarłam. Więc jednak wiedział! Ale skąd? I dlaczego nic nie wskazywało na to, że cokolwiek podejrzewa?

-Damian, daj mi to wyjaśnić… – zaczęłam rozpaczliwie.

-Nie ma tu nic do wyjaśniania – uciął. – Jak długo mnie zdradzasz, co? Jak długo się ze mnie nabijasz? Myślałaś, że nic się nie dowiem?

-To nie tak, to tylko… – załkałam, nie mogąc znaleźć słów.

-Dość – wstał gwałtownie od stołu. – Nie chcę już słuchać twoich kłamstw. Zbieraj się i wynoś się z mojego domu. Natychmiast!

Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Jeszcze wczoraj nic nie zapowiadało katastrofy, a teraz mój mąż wyrzucał mnie z domu. Błagałam go rozpaczliwie, żeby dał mi szansę, że to nic nie znaczyło, że kocham tylko jego. Ale im więcej mówiłam, tym bardziej się wściekał. W końcu poszłam do sypialni i ze łzami spakowałam do torby kilka rzeczy.

-Gdzie pójdę? Co ja teraz zrobię? – szlochałam.

-Mam to gdzieś – warknął Damian. – Znajdziesz sobie kochanka na dach nad głową. Tylko żebym cię tu więcej nie widział.

Wyszłam z mieszkania z roztrzaskanym sercem. Nie spodziewałam się, że Damian może być tak okrutny i zimny. Dopiero po kilku godzinach błąkania się bez celu po mieście dotarło do mnie, co tak naprawdę się stało. Straciłam męża, dom i całe swoje dotychczasowe życie przez własną głupotę. Zadzwoniłam do Gośki, mojej najlepszej przyjaciółki, błagając, żeby mnie przenocowała.

-No nie mów, że wyszło na jaw! – krzyknęła, kiedy jej opowiedziałam co się stało. – Od miesięcy się tego obawiałam. Ile razy cię przed tym przestrzegałam!

Zrozumiałam więc, że Gośka wiedziała o moim romansie. Było mi wstyd, że ukrywałam to przed nią. Gdybym była szczera, może uchroniłaby mnie przed popełnieniem największego błędu w życiu. Ale było za późno na takie rozważania. Musiałam jakoś poskładać swoje życie do kupy.

Przez kilka tygodni mieszkałam u Gośki. Próbowałam wypytywać, skąd Damian dowiedział się o mnie i Maksie. Okazało się, że zupełnym przypadkiem podsłuchał moją rozmowę telefoniczną z kochankiem. Gdybym wtedy była ostrożniejsza, być może nasza tajemnica wyszłaby na jaw dużo później, albo i nigdy. Ale los chciał inaczej.

Za każdym razem, gdy dzwoniłam do męża z płaczem, błagając o wybaczenie, on natychmiast się rozłączał. Nie chciał ze mną rozmawiać. W końcu przestałam próbować. Musiałam ruszyć dalej ze swoim życiem, choć wiedziałam już, że nie będzie ono już takie, jak przedtem. Straciłam miłość mojego życia i musiałam jakoś się z tym pogodzić.

Minęły dwa lata. Wyprowadziłam się z Gośką do innego miasta i zaczęłam nową pracę. Z Maksem rozstałam się po tym, jak wyszła na jaw nasza relacja. Nie miałam do niego żalu, wiedziałam, że to ja jestem winna. Powoli układałam sobie życie, choć w głębi duszy ciągle kochałam Damiana i żałowałam każdego dnia.

Pewnego razu, gdy po pracy zaszłam do cukierni na ciastko, zobaczyłam znajomą sylwetkę przy jednym ze stolików. Zamarłam. To był Damian. Nasze spojrzenia spotkały się na ułamek sekundy. W jego oczach dostrzegłam smutek, złość ale i tęsknotę. Mimowolnie ruszyłam w jego stronę. Bałam się, że każe mi odejść, ale ku mojemu zdziwieniu przyjął zaproszenie, abym do niego dołączyła.

Usiedliśmy naprzeciwko siebie w niezręcznej ciszy. W końcu Damian przemówił. Powiedział, że przeprowadził się tutaj kilka miesięcy temu. Że brakowało mu mnie każdego dnia, ale był zbyt dumny, żeby się odezwać. Płakałam słuchając jego słów i przepraszając za to, co zrobiłam. Ku memu zaskoczeniu, Damian w końcu mi wybaczył. Powiedział, że żałuje swojego gniewu i okrucieństwa. Przyznał, że wciąż mnie kocha.

Tego wieczoru znów zamieszkałam z mężem. Odnowiliśmy naszą przysięgę małżeńską. Nigdy więcej nie spojrzałam na innego mężczyznę. Choć minęło już wiele lat, wciąż jestem wdzięczna losowi za drugą szansę z Damianem. Pomimo mojej zdrady, nasza miłość okazała się na tyle silna, że przetrwała tę próbę.

Nadesłała pani Marzena z Otwocka



Zobacz także:

Anna Kowalska

ad516503a11cd5ca435acc9bb6523536?s=150&d=mm&r=gforcedefault=1

Jestem pasjonatką podróży i fotografii. Uwielbiam odkrywać nowe kultury i dokumentować moje przygody. W wolnych chwilach piszę wiersze i opowiadania. Moim marzeniem jest wydanie własnej książki pełnej opowieści z różnych zakątków świata.

Photo of author

Anna Kowalska

Jestem pasjonatką podróży i fotografii. Uwielbiam odkrywać nowe kultury i dokumentować moje przygody. W wolnych chwilach piszę wiersze i opowiadania. Moim marzeniem jest wydanie własnej książki pełnej opowieści z różnych zakątków świata.

Dodaj komentarz