Samotność w związku po urodzeniu dziecka

Od kiedy na świat przyszedł nasz synek Filip, mój mąż Jacek zaczął poświęcać coraz więcej czasu pracy. Zrobił błyskawiczną karierę w firmie informatycznej i ostatnio awansował na stanowisko dyrektora działu. Cieszyłam się jego sukcesami, ale martwił mnie fakt, że wracał do domu coraz później.

– Kochanie, dzisiaj znów wrócę późno. Muszę dokończyć ten projekt. Dasz sobie radę z maluchem? – rzucił pewnego ranka, całując mnie przelotnie w policzek.

– Oczywiście, dam sobie radę. Tylko tęsknię za tobą i martwię się, że pracujesz za dużo – odpowiedziałam.

Kiwnął głową i w pośpiechu wyszedł do pracy. Westchnęłam ciężko. Odkąd Filip się urodził, ledwo widywaliśmy się z mężem. Tego dnia byłam wyjątkowo zmęczona. Filip płakał całą noc, więc ledwo zmrużyłam oka. Gdy mąż wyszedł rano do pracy, miałam nadzieję się zdrzemnąć, ale maluch nie dawał mi spokoju. Kołysałam go, przewijałam, karmiłam, a on wciąż płakał.

– No już, kochanie, uspokój się – szeptałam, kołysząc go w ramionach. Bez skutku.

Wreszcie, gdy zrobiło się ciemno, Filip zasnął. Z ulgą położyłam go w łóżeczku i padłam ze zmęczenia na kanapę. Zamknęłam oczy z nadzieją, że uda mi się trochę odpocząć, zanim mąż wróci do domu. Niestety, po godzinie Filip znów się obudził. Westchnęłam ciężko i poszłam go nakarmić. Siedziałam w bujanym fotelu, kołysząc synek w ramionach i zastanawiając się, kiedy wreszcie Jacek wróci do domu.

– Tatusiu tak bardzo cię kochamy. Tęsknimy za tobą. Mam nadzieję, że jutro wrócisz wcześniej do domu – szepnęłam, całując Filipa w czółko.

Tego wieczoru, karmiąc piersią małego Filipa, poczułam łzy napływające mi do oczu. Byłam wykończona, a mąż znów nie raczył pojawić się na kolacji. Zastanawiałam się, czy w ogóle wróci tej nocy. Nagle usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.

– Kochanie, wróciłem! Gdzie jesteś? – zawołał Jacek.

– Jestem w pokoju dziecinnym – odkrzyknęłam.

Wszedł do pokoju z bukietem czerwonych róż. Uśmiechał się szeroko.

– Przepraszam, że ostatnio tak mało czasu spędzam z tobą i maluchem. Wiem, że musi ci być ciężko sama opiekować się Filipkiem całymi dniami. Postanowiłem, że od jutra będę starał się wracać wcześniej do domu. Dasz mi jeszcze jedną szansę?

Uśmiechnęłam się przez łzy.

– Oczywiście, kochanie. Cieszę się, że zdałeś sobie sprawę, jak bardzo za tobą tęsknimy.

Jacek ucałował mnie i wziął Filipka na ręce. Maluch zachichotał z radości na widok ojca.

– No nie płacz już, skarbie. Od jutra będzie lepiej, obiecuję.

Kiwnęłam głową, czując jak ciężar spada mi z serca. Może jednak nie jesteśmy skazani na samotność we dwoje? Następnego dnia Jacek dotrzymał słowa i wrócił z pracy wcześniej niż zwykle. Razem zjedliśmy kolację, pobawiliśmy się z Filipkiem i położyliśmy go spać.

– Dziękuję, że znalazłeś dla nas więcej czasu. Tęskniłam za naszymi wspólnymi wieczorami – powiedziałam, przytulając się do męża.

– To ja dziękuję, że jesteś ze mną tak cierpliwa. Obiecuję poprawę. Kocham was oboje i zrobię wszystko, żebyście byli szczęśliwi.

Uśmiechnęłam się szeroko. Wiedziałam, że mówi szczerze. W końcu znów byliśmy razem, we troje. Niestety, po kilku tygodniach Jacek znów zaczął zostawać w pracy do późna. Pewnego wieczoru nie wytrzymałam.

– Myślałam, że obiecałeś wracać wcześniej do domu. Co się stało? – spytałam ze łzami w oczach, gdy wrócił po północy.

– Wiem, przepraszam. Po prostu mamy teraz duży projekt i muszę nad nim popracować. Ale to tylko tydzień, potem wszystko wróci do normy – zapewnił.

– To samo mówiłeś ostatnio. Nie wiem, czy wytrzymam tak dłużej. Potrzebuję cię, Filip potrzebuje ojca. Proszę, znajdź dla nas więcej czasu – błagałam.

Jacek przytulił mnie mocno.

– Masz rację, zachowuję się egoistycznie. Obiecuję, że się zmienię. Od jutra biorę urlop i przez cały tydzień jestem tylko wasz. Co ty na to?

Roześmiałam się przez łzy.

– Brzmi cudownie. Dziękuję.

I rzeczywiście, Jacek dotrzymał słowa. Przez cały tydzień był tylko nasz – bawił się z Filipkiem, pomagał mi w domu, spędzaliśmy razem wieczory. Czułam, że w końcu odzyskałam męża, a nasz synek – ojca. Miałam nadzieję, że tak już zostanie.



Zobacz także:
Photo of author

Artur Smoliński

Dodaj komentarz