Moje życie jest jak sen

Zawsze marzyłam, by zostać pianistką. Od najmłodszych lat kochałam muzykę, a fortepian był moją największą pasją. Codziennie ćwiczyłam grę na tym instrumencie, doskonaląc technikę i interpretację. Moi rodzice wspierali mnie, jak tylko mogli, a ich wsparcie było dla mnie bezcenne. Dzień w dzień siadałam do fortepianu, czując, jak każda nuta, każdy dźwięk, staje się częścią mnie. To była moja ucieczka od codzienności, mój własny, osobisty świat, w którym czułam się wolna i spełniona.

Pewnego dnia, gdy miałam 15 lat, wzięłam udział w konkursie młodych talentów. Byłam bardzo zdenerwowana, ale dałam z siebie wszystko. Ku mojemu zdumieniu, zdobyłam pierwszą nagrodę! To był moment, który zmienił wszystko. Nagle poczułam, że wszystkie te godziny spędzone na ćwiczeniach miały sens, że moje marzenia są na wyciągnięcie ręki.

– No nie wierzę! To musi być sen!” – pomyślałam, ale to była jawna prawda.

Nagrodą był występ z orkiestrą filharmonii w moim rodzinnym mieście. To było spełnienie moich marzeń! Stanęłam na scenie w pięknej, czarnej sukni i zagrałam swój ulubiony koncert fortepianowy Chopina. Publiczność biła brawo na stojąco! Czułam się, jakbym unosiła się nad ziemią. Moje serce biło w rytm muzyki, a dłonie same poruszały się po klawiaturze. Było to coś więcej niż tylko występ; to była podróż przez świat emocji i uczuć, które zawsze chciałam wyrazić przez muzykę.

Ciężka praca

Po tym sukcesie postanowiłam całkowicie poświęcić się grze na fortepianie. Ćwiczyłam po kilka godzin dziennie. Zrezygnowałam z zabaw z rówieśnikami, byle tylko doskonalić swoje umiejętności. Czasami było ciężko, czułam zmęczenie i chciało mi się płakać. Ale wiedziałam, że tylko ciężką pracą mogę zrealizować swoje marzenia. Każdy dzień był dla mnie nowym wyzwaniem. Zaczynałam rano, z kubkiem gorącej herbaty obok fortepianu, i kończyłam późnym wieczorem, kiedy palce odmawiały mi posłuszeństwa. Ale nawet w tych trudnych momentach, wiedziałam, że to, co robię, ma sens. To była moja droga, mój wybór, moja pasja.

Rodzice martwili się o mnie. Pewnego razu mama powiedziała do mnie:

– Kochanie, nie musisz aż tak się przemęczać. Masz dopiero 16 lat, odpocznij trochę.

Ja jednak byłam nieugięta. Wiedziałam, że sukces wymaga poświęceń, a ja byłam gotowa poświęcić wszystko. W moim sercu był tylko jeden cel – zostać wielką pianistką. Dni mijały, a ja coraz bardziej zanurzałam się w świecie muzyki. Studiowałam dzieła wielkich kompozytorów, analizowałam ich techniki, próbowałam zrozumieć, co sprawia, że ich muzyka jest tak niezapomniana. Chciałam nie tylko grać, ale też czuć każdą nutę, każdy dźwięk, który wydobywał się z mojego fortepianu.

Sukces

Gdy miałam 18 lat, zdałam egzaminy do prestiżowej akademii muzycznej. Kiedy zobaczyłam list z informacją, że zostałam przyjęta, nie mogłam w to uwierzyć!

– To na pewno jakiś żart – pomyślałam. – Przecież tyle utalentowanych osób starało się o przyjęcie.

Ale to była prawda. Moja ciężka praca się opłaciła. Byłam przeszczęśliwa i dumna z siebie. Wiedziałam, że to dopiero początek mojej drogi. Akademia była miejscem, w którym mogłam dalej rozwijać swoje umiejętności, spotykać ludzi z podobnymi pasjami, uczyć się od najlepszych. Każdy dzień spędzony w akademii był dla mnie jak nowa strona w książce mojego życia, pełna niespodzianek i nowych wyzwań.

Podczas studiów brałam udział w wielu konkursach pianistycznych i zdobywałam nagrody. Każda z nich była dla mnie potwierdzeniem, że idę w dobrym kierunku. W końcu, po pięciu latach intensywnej nauki, ukończyłam akademię z wyróżnieniem. Otrzymałam intratną propozycję pracy jako solistka w filharmonii. To było coś, o czym marzyłam od dawna. Spełniło się moje największe marzenie! Czułam się jak w niebie. Gdy wychodziłam na scenę w pięknej sukni i kłaniałam się publiczności, myślałam sobie:

„Ach, moje życie jest jak sen!”

Byłam szczęśliwa i spełniona. Wiedziałam, że moje marzenie o grze na fortepianie nie było tylko marzeniem; stało się rzeczywistością. Moja ciężka praca, poświęcenie i determinacja zaprowadziły mnie dokładnie tam, gdzie chciałam być. Stałam na scenie, otoczona aplauzem, czując, że wszystko, co robiłam, miało sens. Moje życie było pełne muzyki, pasji i spełnienia.

Właśnie w takich momentach, gdy światła sceny skupiały się na mnie, a dźwięki fortepianu wypełniały salę koncertową, wiedziałam, że moje życie jest rzeczywiście jak sen. Sen, który stał się rzeczywistością. Byłam dowodem na to, że marzenia się spełniają, jeśli tylko wystarczająco mocno w nie wierzysz i jesteś gotowy na poświęcenia. Moje życie było pełne wyzwań, ale każdy z nich uczynił mnie silniejszą, bardziej pewną siebie, bardziej oddaną swojej pasji. Dzięki temu mogłam dzielić się swoją muzyką z innymi, inspirować ich i dawać im cząstkę siebie poprzez moją grę na fortepianie.

Spoglądając wstecz na moją podróż, widzę, jak wiele przeszkód musiałam pokonać, ile razy musiałam wstać po upadku i kontynuować grę. Ale każdy z tych momentów był ważny. Nauczyły mnie one wytrwałości, pokory i wdzięczności za każdą możliwość, jaką dostałam. Dzięki nim stałam się nie tylko lepszą pianistką, ale też lepszą osobą. Moje życie było pełne niespodzianek, ale też pełne radości płynącej z każdej nuty, którą grałam.

Teraz, gdy stoję na scenie, patrzę na twarze w publiczności i widzę, jak muzyka, którą tworzę, porusza ich serca, wiem, że wszystkie te lata nie poszły na marne.

Nadesłała Nadia ze Stankowic.



Zobacz także:
Photo of author

Julia Nowak

Moje zainteresowania to psychologia i literatura. Często biorę udział w warsztatach rozwoju osobistego i lubię pomagać innym. Wolny czas spędzam na czytaniu książek i pisaniu artykułów na różne tematy. Jestem również aktywna w lokalnej społeczności, organizując wydarzenia kulturalne.

Dodaj komentarz