Mąż ze mną nie rozmawia

Siedziałam przy stole i piłam kawę, gdy mąż wszedł do kuchni. Rzucił okiem w moją stronę, po czym otworzył lodówkę i zaczął przeglądać jej zawartość. Westchnęłam ciężko, mając nadzieję, że zwróci to jego uwagę. Nic takiego się jednak nie stało. Mijały kolejne minuty ciszy. W końcu nie wytrzymałam:

„Moglibyśmy porozmawiać?” – zapytałam nieśmiało.

„Nie mam teraz czasu” – mruknął, nawet na mnie nie patrząc.

Zirytowała mnie jego obojętność. Przecież byliśmy małżeństwem od pięciu lat, powinniśmy dzielić swoje troski, rozmawiać o tym, co nas trapi. Tyle razy wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Dlaczego więc teraz traktował mnie jak powietrze?

W ostatnich tygodniach zauważyłam, że mąż stał się bardziej milczący i przygnębiony. Często wracał z pracy zmęczony, od razu kładł się spać. Przestał ze mną rozmawiać, spędzać czas. Martwiłam się, że dzieje się z nim coś złego, ale za każdym razem gdy próbowałam poruszyć ten temat, zbywał mnie lub zmieniał temat. Postanowiłam jeszcze raz spróbować nawiązać dialog:

„Martwię się o ciebie. Ostatnio wydajesz się taki przygnębiony. Coś się stało?”

„Wszystko gra” – mruknął, wzruszając ramionami.

„Na pewno? Bo ja widzę, że coś jest nie tak. Odkąd wróciłeś z tamtego służbowego wyjazdu, zachowujesz się inaczej. Jesteś jakiś nieobecny, milczący. Martwię się o ciebie. Proszę, porozmawiaj ze mną…”

Nie dawałam za wygraną. Chciałam, żeby w końcu się przede mną otworzył. Ku mojemu zdziwieniu, nagle podniósł głos:

„Daj mi święty spokój, do cholery!”

Zamurowało mnie. Jeszcze nigdy nie uniósł się na mnie w ten sposób. Co tu się dzieje? Dlaczego nagle stałam się dla niego takim ciężarem? Przecież zawsze mogliśmy na siebie liczyć, wspierać się.

Może faktycznie coś stało się podczas tamtego wyjazdu? A może w pracy pojawiły się jakieś kłopoty? Zastanawiałam się, czy nie porozmawiać z jego szefem lub współpracownikami, ale nie chciałam pogarszać sytuacji. Postanowiłam jeszcze raz spróbować delikatnie go zagadać:

„Przepraszam, nie chciałam cię zdenerwować. Po prostu martwię się o ciebie i o nasz związek. Kocham cię i chcę ci pomóc. Wiem, że coś cię trapi. Porozmawiaj ze mną, proszę.”

Odwrócił się do mnie plecami, mrucząc coś pod nosem. Westchnęłam ciężko. Widziałam, że na nic się zdały moje próby nawiązania rozmowy.

Wyszłam z kuchni z ciężkim sercem. Bałam się o nasz związek. Co jeśli on już mnie nie kocha? Co jeśli spotkał kogoś innego podczas wyjazdu? A może to ja zrobiłam coś nie tak? W głowie kłębiło mi się mnóstwo myśli i obaw. Musiałam mieć nadzieję, że przyjdzie dzień, gdy w końcu ze mną porozmawia.

Postanowiłam dać mu trochę przestrzeni. Może faktycznie był przepracowany i zestresowany, a moje dociekania tylko pogarszały sprawę. W nadchodzących dniach starałam się zachowywać normalnie, chociaż w środku aż się gotowałam z niepokoju. Uśmiechałam się do niego, pytałam o pracę, przygotowywałam jego ulubione potrawy. On jednak nadal był oschły i milczący. Po tygodniu nie wytrzymałam. Musiałam wiedzieć, co się dzieje.

„Kochanie, nie mogę tak dłużej. Widzę, że coś jest nie tak. Bardzo cię proszę, porozmawiaj ze mną. Martwię się o ciebie. Jeśli zrobiłam coś nie tak albo stało się coś złego, chcę o tym wiedzieć. Jesteśmy razem pięć lat, zawsze sobie ufaliśmy. Co się stało?”

Westchnął ciężko i usiadł przy stole. Zrozumiałam, że w końcu postanowił się przede mną otworzyć. Okazało się, że podczas wyjazdu spotkał swoją dawną miłość sprzed lat. Oboje nadal coś do siebie czuli. Bał się mi o tym powiedzieć, ale teraz wiedział, że musimy szczerze porozmawiać o naszym związku i o tym, co dalej…

Nadesłała Kornelia z Magdalenki



Zobacz także:
Photo of author

Artur Smoliński

Dodaj komentarz