Żona zdradziła mnie z moim przyjacielem

Siedziałem przy biurku zatopiony w pracy, gdy nagle usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi.

„Kochanie, wróciłam!” – zawołała Zosia.

„Cześć, skarbie!” – odpowiedziałem, witając ją pocałunkiem. – „Jak tam spotkanie z Kasią?”

Zosia spuściła wzrok.

„Wiesz… Kasia nie mogła przyjść. Umówiłam się z… z Bartkiem.”

„Z Bartkiem?” – zdziwiłem się. – „A co on robił w mieście? Myślałem, że wyjechał służbowo.”

„Wrócił wczoraj” – wymamrotała Zosia, nadal nie patrząc mi w oczy.

Coś mi tu nie grało. Dlaczego spotkała się z Bartkiem, moim najlepszym kumplem, zamiast z Kasią? I czemu była taka speszona?

„Zosiu, co się dzieje?” – zapytałem podejrzliwie. – „Co robiliście z Bartkiem?”

Milczała przez chwilę, po czym wybuchła płaczem.

„Przepraszam, Adam! Ja… zdradziłam cię z Bartkiem!”

Zamarłem. Nie mogłem w to uwierzyć. Moja żona i mój najlepszy przyjaciel! Jak mogli mi to zrobić?!

„Dlaczego, do cholery?!” – krzyknąłem ze złością. – „Jak długo to trwało?! Odpowiadaj!”

„Od trzech miesięcy…” – szlochała Zosia. – „To się zaczęło, jak pojechałeś na tę konferencję… Przepraszam, nie chciałam cię skrzywdzić!”

Czułem się oszukany i zdradzony przez dwie najbliższe mi osoby. Nie mogłem uwierzyć, że Zosia, z którą byłem od pięciu lat i którą kochałem nad życie, mogła mi to zrobić. A Bartek? Uważałem go za brata! Tyle razem przeszliśmy. A on mnie tak zdradził, z moją żoną!

„Won mi z oczu!” – ryknąłem na Zosię. – „Nie chcę cię więcej widzieć!”

Wybiegła z mieszkania zapłakana. Chwyciłem telefon i wykręciłem numer do Bartka.

„Halo?” – odezwał się znajomy głos.

„Ty cholerny draniu!” – wrzasnąłem. – „Jak mogłeś mi to zrobić?! Z moją żoną! Taki z ciebie przyjaciel?!”

Zapadła cisza. Po chwili Bartek odezwał się cicho:

„Stary… Przepraszam. Kocham Zosię. Ona ciebie też kocha, po prostu jej nie doceniałeś…”

Rozłączyłem się, gotując się ze złości. Jak on śmiał mi to wypominać?! Ja kochałem Zosię nad życie! A oni mnie zdradzili! Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Gwałtownie je otworzyłem, spodziewając się Bartka. Stała tam Zosia, zapłakana.

„Kocham cię, Adam” – szepnęła. – „Wiem, że mnie nienawidzisz, ale ja ciebie kocham. Zostawiam Bartka. Chcę być z tobą… Jeśli znajdziesz w sercu siłę, żeby mi wybaczyć.”

Patrzyłem na nią z niedowierzaniem. Jak mogła mieć czelność prosić mnie o wybaczenie po tym wszystkim?!

„Daj mi spokój!” – krzyknąłem. – „Nie chcę cię widzieć! Wynoś się!”

„Proszę, Adam!” – błagała Zosia. – „Wiem, że źle postąpiłam, ale kocham cię! Daj mi jeszcze jedną szansę!”

„Nie ma mowy!” – odparłem twardo. „Nie ufam ci. Nie chcę mieć z tobą już nic wspólnego.”

Zosia upadła na kolana, łkając rozpaczliwie.

„Błagam cię! Kocham cię nad życie! Bez ciebie nie dam rady…”

Zawahałem się. Mimo wszystko, wciąż ją kochałem. Czy powinienem jej wybaczyć? A może to błąd?

„Daj mi czas do namysłu” – powiedziałem sucho. – „Muszę to przemyśleć. Teraz daj mi spokój.”

Kiwnęła głową ze łzami w oczach.

„Dziękuję ci… Obiecuję, że będziesz tego nie żałował!”

Zamknąłem drzwi i opadłem na fotel. Moje uczucia szalały. Byłem wściekły, rozgoryczony, zraniony. Ale gdzieś głęboko wciąż kochałem Zosię. Nagle zadzwonił telefon. To był Bartek.

„Czego chcesz?!” – warknąłem do słuchawki.

„Posłuchaj, stary… Wiem, że mnie nienawidzisz i masz ku temu powody” – zaczął Bartek. – „Ale kocham Zosię i ona kocha mnie. Chcę z nią być.”

Zawrzałem ze złości.

„Zastanów się, Adam” – ciągnął Bartek. – „Czy twój związek z Zosią ma jeszcze sens? Widzę, że nie jesteście ze sobą szczęśliwi. Może lepiej ją puścić?”

„Zamknij się!” – ryknąłem. „Nie będziesz mi udzielał porad, ty zdrajco!”

Rozłączyłem się ze złością. Jak on śmie wtrącać się w mój związek?! Postanowiłem ochłonąć i poszedłem na spacer po parku. Myślałem o Zosi, o naszej miłości. Czy mogłem jej jeszcze zaufać? A może faktycznie nasz związek był skazany na porażkę? Nagle mój wzrok padł na ławkę. Siedziała tam Zosia z Bartkiem, trzymając się za ręce. Poczułem ukłucie w sercu. Więc jednak zdecydowała się być z nim, a nie ze mną… Podszedłem do nich gniewnie.

„No proszę, niedługo zwlekaliście!”

„Adam…” – zaczęła Zosia, ale przerwałem jej gwałtownie:

„Milcz! Nie chcę was obojga więcej widzieć!”

Odwróciłem się na pięcie i odszedłem szybkim krokiem. Usłyszałem jeszcze, jak Bartek mówi do Zosi: „Chodź, kochanie, zostawmy go…”. Wróciłem do domu załamany. Więc tak to się skończyło. Zosia wybrała Bartka, zostawiła mnie dla niego… A ja zostałem sam, z rozbitym sercem i poczuciem zdrady. Nalałem sobie kieliszek wódki, żeby choć trochę zagłuszyć ból. Jak mogła mi to zrobić? Przecież obiecywaliśmy sobie miłość aż do śmierci! Okazało się, że to były puste słowa… Wypiłem jeszcze jednego drinka, po czym zadzwoniłem do mojej siostry, Kingi. Musiałem się komuś wygadać. Opowiedziałem jej wszystko ze szczegółami. Jak Zosia mnie zdradziła, jak błagała o wybaczenie, a potem i tak wybrała Bartka…

„O mój Boże, Adam! To okropne!” – oburzyła się Kinga. – „Jak ona mogła ci to zrobić?! A ten cały Bartek… Żmija, a nie przyjaciel!”

„No właśnie…” – westchnąłem. – „Czuję się fatalnie, Kinga. Kochałem ją tak bardzo…”

„Wiem, braciszku” – pocieszała mnie siostra. – „Ale ona na ciebie nie zasługuje, rozumiesz? Jesteś wspaniałym facetem. Znajdziesz kogoś lepszego.”

Kiwałem głową, chociaż w głębi duszy wciąż kochałem Zosię i nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Ale Kinga miała rację – muszę dać sobie z tym radę. Następnego dnia obudził mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Zaspany otworzyłem je, a w progu stała Zosia z walizkami.

„Co ty tu robisz?” – warknąłem.

„Adam, zostawiłam Bartka” – oznajmiła. – „Zrozumiałam, że to ciebie kocham. Chcę do ciebie wrócić, jeśli mi pozwolisz…”

Zamarłem, nie wiedząc, co powiedzieć. Wszystkie emocje naraz uderzyły we mnie z ogromną siłą. Z jednej strony, serce podpowiadało mi, by dać nam jeszcze jedną szansę. Z drugiej, rozum krzyczał, że to zbyt duże ryzyko. Zosia zdradziła moje zaufanie, a teraz chciała wrócić, jakby nic się nie stało. Może jednak czas na nowy rozdział w moim życiu, bez bólu i zdrady?

„Muszę to przemyśleć, Zosiu” – powiedziałem powoli. – „Nie mogę podjąć teraz decyzji. Daj mi czas.”

Zosia skinęła głową ze zrozumieniem i bez słowa odwróciła się, znikając za rogiem ulicy. Stałem tak przez chwilę, zatopiony w myślach, a potem powoli zamknąłem drzwi. Czyżby to był koniec, czy może nowy początek? Czas pokaże.

Nadesłał Adam z Torunia



Zobacz także:
Photo of author

Artur Smoliński

Dodaj komentarz