Mąż mnie poniża, bo nie mam pracy

Wyszłam za mąż za Piotra pięć lat temu. Od początku wiedziałam, że jest osobą ambitną i skupioną na karierze. Niestety, im dłużej jesteśmy razem, tym bardziej odczuwam jego niechęć do tego, że nie pracuję.

Mąż ciągle mi wypomina, że jestem na jego utrzymaniu

Piotr zawsze był pracowity. Od dziecka ciężko harował, by osiągnąć sukces. Teraz jest menedżerem w dużej korporacji i zarabia naprawdę dobrze. Niestety, przez to patrzy z góry na osoby, które jego zdaniem „nie realizują się zawodowo”. A ja akurat należę do tej grupy.

Kiedy się poznaliśmy, pracowałam jako graficzka w małej firmie. Bardzo lubiłam swoją pracę, ale gdy zaszłam w ciążę, postanowiłam zająć się dzieckiem. Piotr się zgodził, wręcz nalegał, abym została w domu. Jednak teraz, gdy nasz synek ma 3 lata, mąż coraz częściej wypomina mi, że nic nie robię i żyję na jego koszt.

Zaczęło się od drobnych uwag. Gdy prosiłam go o pieniądze na zakupy lub rachunki, prychał coś o swojej ciężkiej pracy. Z czasem zaczął otwarcie krytykować mnie przy znajomych.

Moja żona siedzi w domu i nawet obiadu nie umie zrobić na czas

– rzucił kiedyś na grillu u sąsiadów. Okropnie się wstydziłam.

Ostatnio coraz częściej słyszę od niego, że skoro i tak nic nie robię całymi dniami, to mogłabym chociaż posprzątać albo ugotować coś pysznego. Ciągle wytyka mi, że inne żony pracują i jeszcze zajmują się domem, a ja jestem leniwa i bezużyteczna.

Piotr nie rozumie, że opieka nad trzylatkiem i prowadzenie domu to też ciężka praca. Gdybym mogła, poszłabym do biura, ale przecież ktoś musi zająć się dzieckiem. On jednak wciąż mi to wypomina. Czuję się coraz gorzej w tym związku.

Mąż każe mi szukać pracy, choć wiem, że sobie nie poradzę

Kiedy powiedziałam Piotrowi, że jestem w ciąży, bardzo się ucieszył. Od razu zapewnił mnie, że damy sobie radę finansowo i nie muszę martwić się o pracę. Jednak teraz, gdy nasz synek ma 3 lata, mąż nalega, abym poszła do biura.

Piotr jest menedżerem w dużej firmie i zarabia naprawdę nieźle. Tłumaczę mu, że na razie stać nas na to, abym zajmowała się domem i dzieckiem. On jednak ciągle powtarza, że nie będzie utrzymywał „darmozjada”.

Wiem, że gdybym poszła do pracy, ledwo wiązałabym koniec z końcem. Nie mam wykształcenia ani doświadczenia poza kilkoma latami w zawodzie graficzki. Byłabym zdana na jakąś pracę fizyczną za grosze albo call center.

Tymczasem prowadzenie domu i wychowywanie 3-latka to też pełnoetatowa praca. Codziennie sprzątam, gotuję, robię zakupy i zajmuję się dzieckiem. Gdybym poszła do biura, musiałabym zatrudnić opiekunkę i sprzątaczkę. Więc moja praca i tak nic by nam nie dała.

Niestety, Piotr tego nie rozumie. Uważa, że skoro całymi dniami „nic nie robię”, to równie dobrze mogłabym chodzić do pracy. Ciągle mi wypomina, że inne żony mają kariery, a ja tylko siedzę w domu. Czuję się coraz gorzej z tym, że jestem na jego utrzymaniu.

Chciałabym, żeby docenił to, co robię. Przecież dbam o nasz dom i wychowuję nasze dziecko. Beze mnie musiałby płacić komuś za te obowiązki. Niestety, on nadal uważa mnie za niepotrzebną.

Nie wiem, jak długo zniosę upokorzenia od męża

Kiedy poznałam Piotra, wydawał się wrażliwym i troskliwym mężczyzną. Gdy zaszłam z nim w ciążę, obiecał mi, że będzie mnie wspierał bez względu na wszystko. Myślałam, że znalazłam partnera na całe życie. Niestety, gdy urodziło się nasze dziecko, Piotr zupełnie się zmienił.

Odkąd zostałam w domu z 3-letnim synkiem, mąż traktuje mnie coraz gorzej. Ciągle słyszę od niego uwagi, że nic nie robię i żyję na jego koszt. Wypomina mi, że inne żony pracują oraz zajmują się domem, a ja jestem leniwa i nic niewarta.

Piotr każe mi natychmiast szukać pracy, choć wie, że sobie nie poradzę. Nie mam wykształcenia ani doświadczenia zawodowego poza kilkoma latami w zawodzie graficzki. Jedyne, co mogłabym robić, to sprzątanie lub praca za kasą w markecie. Zarabiałabym grosze, ledwo starczyłoby na dojazdy.

To bardzo mnie rani, gdy mąż nazywa mnie „bezużyteczną”. Przecież zajmuję się naszym domem, gotuję, sprzątam i wychowuję dziecko! Gdyby nie to, musiałby płacić komuś za te obowiązki. Niestety, Piotr tego nie docenia. Ciągle czuję się poniżana przez niego.

Nie wiem, jak długo zniosę te upokorzenia. Kocham męża i wiem, że on też mnie kocha. Ale jego słowa sprawiają mi coraz większy ból. Czasem myślę, że lepiej będzie, jak się rozstaniemy. Wtedy przynajmniej odzyskam szacunek do samej siebie.

Nadesłane przez panią Krystynę z Wałcza



Zobacz także:
Photo of author

Julia Nowak

Moje zainteresowania to psychologia i literatura. Często biorę udział w warsztatach rozwoju osobistego i lubię pomagać innym. Wolny czas spędzam na czytaniu książek i pisaniu artykułów na różne tematy. Jestem również aktywna w lokalnej społeczności, organizując wydarzenia kulturalne.

Dodaj komentarz