Mam 40 lat i jestem… w ciąży! Cały świat wywrócił się do góry nogami

Nigdy nie przypuszczałam, że to może mnie spotkać. W końcu miałam już czterdziestkę i jakoś nie planowałam w tym wieku powiększania rodziny. Ale życie lubi płatać czasem figle!

Pamiętam dokładnie ten dzień, kiedy po raz pierwszy poczułam coś dziwnego. Siedziałam sobie w kuchni i piłam poranną kawę, rozkoszując się ciszą, bo mąż jeszcze spał, a nasza córka była na wycieczce szkolnej. I nagle zakręciło mi się w głowie i zrobiło niedobrze. Taka zwykła rzecz, pomyślałam, ale jednak dziwna. Następnego dnia to samo – mdłości i zawroty głowy.

Pani w aptece sprzedała mi test ciążowy, chociaż na początku się zażartowała, że w moim wieku to już raczej na wnuki pora. No i co? Wyszły dwie kreski! Dwie jakże wyraźne kreski! Usiadłam z hukiem w głowie na łóżku i tak siedziałam dobre pół godziny, gapiąc się w ścianę przed sobą. W końcu przerwałam ten stan odrętwienia i poszłam do łazienki zmyć makijaż, który już dawno rozmazały mi strumienie łez.

Jadąc po męża do pracy, próbowałam ułożyć w głowie, jak mu to przekażę. Znaleźć jakieś miłe słowa, delikatnie przygotować na tę rewelację. Ale na końcu i tak wypaliłam z grubej rury, jak zobaczyłam go przy biurku:

Kochanie, jestem w ciąży!

Chyba się tego nie spodziewał, bo usiadł z powrotem na krześle jak rażony piorunem i tylko wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami. Potem w końcu wydukał:

Ale… jak to? W twoim wieku?

Wiedziałam, że nie było w tym nic złego, po prostu taki sam szok jak u mnie. Dałam mu czas na przetrawienie tej informacji. Po jakichś dwóch miesiącach zaczęliśmy oboje wchodzić w ten nowy stan. Kupiliśmy pierwsze pieluchy, zaczęłam czytać fora internetowe dla przyszłych mam po czterdziestce. A potem nadeszły wszystkie te szczęśliwe i mniej szczęśliwe strony bycia w ciąży.

Nie trzeba było czekać długo na te drugie. Już pierwsze miesiące były istną katorgą przez te nieustanne mdłości, bóle głowy i zawroty. Do tego przytyłam jakieś 10 kilo, ręce i nogi mi spuchły, a włosy zaczęły wypadać garściami. Ale najbardziej doskwierało mi wszystko to, co miałam wokół siebie – przyjaciółki, sąsiadki, a nawet zupełnie obce kobiety, ciągle zwracały mi uwagę, że jestem w nie najlepszym wieku na rodzenie dziecka. Miałam ochotę się rozpłakać, ale powstrzymywałam się, bo w końcu po co dać jej tej satysfakcji?

Mąż starał się, jak mógł – był niezwykle czuły, wyrozumiały dla moich humorów i dbał o mnie. Ale rozumiecie, facet jest jednak facetem i nie do końca pojmuje, co znaczy być w tak zaawansowanej ciąży i przy tych wszystkich zmianach w ciele, huśtawkach emocjonalnych i totalnej rewolucji życiowej. Dlatego tak wiele pomocy i wsparcia znajdowałam na forach internetowych i w jednej specjalnej grupie na Facebooku dla kobiet rodzących po 40-tce.

Dziewczyny tam były dla mnie prawdziwym błogosławieństwem! Mogłam się z nimi podzielić każdą obawą, zmartwieniem, ale też cieszyć się razem z nimi każdym plusem z brzuchem w rozmiarze XXL. Niesamowite, ile siły i motywacji można czerpać od innych kobiet w tak samo osobliwej sytuacji. Tu nikogo nie dziwiły wypadające włosy czy bolesne stopy jak dwa napęczniałe bąki.

Dzięki tej grupie zrozumiałam, że posiadanie dziecka w tak późnym wieku nie jest niczym niezwykłym. Poznałam masę wspaniałych osób, które zdecydowały się na taki krok po przejściu czterdziestu wiosen. Co więcej, między nami znajdowała się nawet kobieta, która zaszła w ciążę dopiero w wieku 47 lat! Wyobrażacie sobie?

Nadesłała Marcelina z Bydgoszczy



Zobacz także:
Photo of author

Artur Smoliński

Dodaj komentarz